Sami miała 8 lat. Była małą, drobną postacią mieszkającą w domu razem ze swoimi rodzicami. Ale nikt jej nie zauważał, wszyscy robili to co do nich należało. Nikt nie zajmował się dziewczynką, poza nianią o imieniu Ania.
- Przyniosłam Ci śniadanie Sami – Powiedziała wchodząc do pokoju dziewczynki
- Nie jestem głodna
- Znowu to samo. Kiedy ci wytłumaczę, że twoi rodzice są naprawdę bardzo zapracowani i nie mają czasu żeby się tobą zajmować.
- Akurat. Po prostu nikt mnie nie kocha i nikt nie chce. Z wyjątkiem Pepsi
- Kogo? - Pepsi. Mojej nowej lalki – Dziewczynka pokazała Ani lalkę. Lalka był w złym stanie. Miała rozczochrane i brudne włosy. Potarganą sukienkę i wysmarowana buzię.
- Gdzie ją znalazłaś – Zdziwiła się niania odkładając lalkę na łóżko koło dziewczynki. - Na strychu. Była w jakimś zamkniętym kufrze.
- A skąd wzięłaś do niego klucze?
- Leżały obok. Niania wyszła zabierając ze sobą tace ze śniadaniem. Popołudniu znalazła dziewczynkę w szklarni bawiącą się lalką. Laka była znowu w gorszym stanie. Jej twarzyczka robiła się trupio blada. Wieczorem Sami bawiła się w jadalni. Lalka znowu była brzydsza. Niania kładła dziewczynkę spać. Lalka leżała u jej boku. Dziewczynka szybko zasnęła. Rano gdy niania przyniosła śniadanie dziewczynce, ale gdy weszła do pokoju zobaczyła, że Sami siedziała na łóżku z pochyloną głową. Na rękach trzymała lalkę. Niania zbliżyła się i dotknęła ręką dziewczynkę, ale ta bezwładnie spadła na ziemię.
Martwa... Zemiśś. Nie mojego autorstwa ;cc. Ave ja ;DD !
Przepraszamy za błędy ;cc. Historia z bloga : http://strachy-na-lachy.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuń